„Szkoła obłudy”

Jesienią 1950 r. Stanisław Ossowski, jako przewodniczący jednej z komisji kwalifikacyjnych Wydziału Humanistycznego, skierował do dziekana uwagi o egzaminach wstępnych na UW, z prośbą o przekazanie ich ministerstwu. Opisywał chaos wynikający z pośpiechu i złej dokumentacji, a także zmieniających się „instrukcji”, o których szef komisji nie zawsze wiedział. Zawarł jednak uwagi istotniejsze:

Ogólny poziom przygotowania umysłowego kandydatów był przeważnie niski, a oceny zarówno z egzamin.w ustnych jak pisemnych były wystawiane bardzo łagodnie. W wielu wypadkach główną bazą przygotowania kandydata był „Kalendarz Robotniczy”. Pytania wykraczające poza jego treść trafiały dość pospolicie w próżnię.

Ossowski sądził, że jedna trzecia przyjętych nie da sobie rady na studiach, nawet jeśli się ich całkowicie odciąży od pracy zarobkowej.
Tylko jeden na stu przyjętych nie był członkiem organizacji młodzieżowej, co ilustrowało rozpowszechnione przekonanie, że na UW:

nie może się dostać młodzież niezrzeszona. Będzie to czynnikiem zwiększającym napływ młodzieży do ZMP. Wydaje się jednak bardzo wątpliwe, aby ta najtańsza droga rekrutacji, zwalniająca młodzież ZMP od wpływów wychowawczych poza ramami organizacji, dała rezultaty pożądane pod względem ideowym i moralnym.

Tu elaborat Ossowskiego stawał się świadectwem opozycji wobec tzw. nowej rzeczywistości. Wybitny socjolog nazwał egzaminy „szkołą obłudy”.
(…)
Dziekan Wydziału Humanistycznego nie włączył tych uwag
do sprawozdania dla ministerstwa; pisał o sprawach organizacyjnych, nie o wątpliwościach moralnych czy o pajdokracji. Przezorność była uzasadniona. Uwagi Ossowskich nie zostałyby wysłuchane; stanowiły
natomiast – w atmosferze terroru politycznego – świadectwo osobiste.

Błażej Brzostek „Życie społeczne Uniwersytetu 1945–1989”; w: „Dzieje Uniwersytetu Warszawskiego po 1945. Monumenta Universitatis Varsoviensis 1816–2016” (pr. zbiorowa, ISBN 978-83-235-1791-7 (MUV) ISBN 978-83-235-2061-0; Wyd. UW, 2016)