„Rołt nie umarł w trakcie sesji…”

Nagle Rołt przepadł, więc pożyczyliśmy od Toma Logana, męża Majki Jeżowskiej, porządną automatyczną perkusję, prawdopodobnie pierwszą taką w Polsce. Miała jeden feler – brakowało do niej instrukcji, więc przez trzy dni siedzieliśmy na zmianę z Krzyśkiem Pociechą i wgryzaliśmy się w algorytmy tego cholerstwa, wpisując bębny, które zapamiętaliśmy, bo nie rejestrowaliśmy prób z Rołtem.
(…)
W sumie bez histerii, bo tupanie dotyczyło tylko „Konstytucji”. Przy „Piosenkach” musiałem pojawić się w urzędzie przy ulicy Mysiej. To był właściwie jeden dzień, ale siedziałem sześć godzin i wykłócałem się. Szczerze mówiąc, wiele nie wskórałem.

    Leszek Gnoiński / Lech Janerka: Trzasnąłem drzwiami

(a zdjęcie – z czasów i okolic [Wawrzyszew] tamtej sesji, „Historia podwodna”… [mrm])