Będą łysi.

Jedyny prawdziwy hipis dziś to Jacek Kleyff. Powiem ci dlaczego. Gdy wyszłam ze Stodoły po koncercie Dylana, pierwsze pytanie, które mi zadał, brzmiało: „Masz gdzie dzisiaj spać?”. Kto ci jeszcze w dzisiejszych czasach zada pytanie, czy masz gdzie spać. To samo pytanie zadał mi Marek Jackowski, kiedy miałam przyjechać do Warszawy.
(…)
W Stanach mówią, że najgorsze w biznesie to spotkać byłego hipisa, bo to jest najgorszy sukinsyn. (…) Były w tym ruchu rzeczy, które mi kompletnie nie odpowiadały. Nie odpowiadało mi branie narkotyków. Z tą wolną miłością w „Domach z betonu” to też, sorry, ale wiesz, nie jestem orłem w tej dziedzinie (śmiech). Ale muzyka tego okresu była fenomenem, bo polegała na buncie. Oni się buntowali przeciwko establishmentowi, przeciw temu stylowi życia „praca-praca, pieniądze-pieniądze”.

    Uwierz ludziom po trzydziestce