T.w. „Tadeusz”…

Ciekawe wydaje się ujęcie tego zagadnienia w latach siedemdziesiątych od strony praktyki SB. Tajna służba tak jak cała władza PRL nie interesowała się szeroko pojętą sztuką plastyczną i na pewno nie traktowała jej (jako struktury formalnej, wydarzeniowej, teoretycznego projektu) w tym czasie jako zagrożenia. Nie czyniła żadnego wyjątku ani dla malarzy, ani dla artystów eksperymentatorów. Pojawiające się często w opracowaniach na temat polskiej sztuki współczesnej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych opinie o szczególnym szykanowaniu artystów eksperymentatorów i eksperymentu w sztuce (w ogóle twórczości niemalarskiej) jako z istoty zagrażającemu systemowi nie znajdują, moim zdaniem, szerszego uzasadnienia i są mitem XX-wiecznej poawangardowej tradycji ukształtowanej po socrealizmie. Służbę Bezpieczeństwa interesowały konkretne osoby, możliwości ich operacyjnego wykorzystania, a nie same dzieła, chyba że niosły wprost czytelne treści antysystemowe.

Wojciech Włodarczyk „Artysta nowoczesny jako t.w.
(za: „miejsce” 5/8, 2015)