Co dla nas, co dla Nich.

Główny bohater Ole ma czterdzieści lat i jest właścicielem jednego z ostatnich barów, gdzie można palić, a matki z wózkami nie mają wstępu. Do jedzenia w tytułowych Helsinkach podaje się tu wyłącznie solankę i rolmopsy. Jako wieczne dziecko enerdowskiej epoki punku, Ole nie potrafi odnaleźć się w nowych, wspaniałych czasach. Walcząc z demonami przeszłości, próbuje

„…to były niedouki, lenie albo pijaczyny…”

O samych dziennikarzach muzycznych mam kiepskie zdanie. Większość, których spotkałem, to były niedouki, lenie albo pijaczyny o bardzo wąskich horyzontach, a jeśli szczęśliwie byli znawcami muzyki, to próżno było szukać szerszego kulturowego zaplecza, o erudycji nawet nie wspominając. Niestety, polscy dziennikarze muzyczni byli zawsze słabo opłacani i pęd za kasą wyrywał z nich resztki energii…

A skoro już pół f-booka obleciało…

Paweł Mscisławski I oni tą fotkę dali przed laty w tygodniku „Na Przełaj” pisząc na temat zlotu kapel w poznańskiej Arenie! Musiałem ją wyciąć, bo się bałem, że matka zobaczy i będę musiał się wstydzić (ponownie)! (…) makowski …nie w „na przełaj” a w „magazynie muzycznym” i nie dają, a… (…)

„Sprężyna”

odszedł (12 sty. br). trudno, wszyscy kiedyś. nieco więcej o nim: tam. a jedyna (?) historyjka o nim, jaką pamiętam – z licznych niesłychanie – jest taka (opowiadam z opowieści, nie było mnie chyba wtedy): był jakiś festiwal lokalny; czy duży koncert ku czci. bankiet (raczej po). stół zastawiony, muzycy, oficjele. Władza przemawia; długo. krzysiek

Beat generation (PRL-style).

(…) Pozostaje jeszcze na koniec pytanie, czy Himilsbach wiedział, że powtarza Gorkiego. Nie da się oczywiście wykluczyć, że kiedyś Barbarzyńców przeczytał albo obejrzał w teatrze. W sierpniu 1971 telewizja pokazała spektakl w reżyserii Lidii Zamkow przeniesiony z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. W pięć lat później, w maju 1976, miała miejsce dość głośna premiera

„Rołt nie umarł w trakcie sesji…”

Nagle Rołt przepadł, więc pożyczyliśmy od Toma Logana, męża Majki Jeżowskiej, porządną automatyczną perkusję, prawdopodobnie pierwszą taką w Polsce. Miała jeden feler – brakowało do niej instrukcji, więc przez trzy dni siedzieliśmy na zmianę z Krzyśkiem Pociechą i wgryzaliśmy się w algorytmy tego cholerstwa, wpisując bębny, które zapamiętaliśmy, bo nie rejestrowaliśmy prób z Rołtem. (…)

Zapraszam:

drogowskazy

tagi

Archiwa

Kategorie

Ostatnie wpisy

Meta


Ostateczny album o Jarocinie
Pokolenie J8"
Konrad Wojciechowski, M.R. Makowski:

„A teraz coś z zupełnie innej beczki…”

info:

Większość informacji, zawartych na tej stronie jest zabezpieczona hasłem i dostępna jedynie dla zalogowanych użytkowników.
© 2019: mirosław r. makowski