Do pamięci.
Teraz przyszła kolej na królową polskiej estrady, Marylę Rodowicz: Nie było u nas wtedy koncertów, więc i pracy dla mnie – wyznaje w tabloidzie. Musiałam żyć z ołówkiem w ręku. Urodziłam dzieci i było nam ciężko, często nie starczało do pierwszego. Do 1986 roku to na mnie wisiał cały dom i musiałam sobie jakoś radzić.




